O 14.45 przyjechaliśmy na punkt zbiórki, nieduży plac u zbiegu ulic Piłsudskiego i Dworskiej w Brwinowie, pod bramą SGGW. Czekała na nas Policja i Straż Miejska. Pogoda była fantastyczna, lekki wiatr i nieliczne chmury łagodziły piekące majowe słońce. O 15-ej z dużej grupy cyklistów zrobił się prawdziwy tłum, ale to nie koniec. Zaplanowaliśmy start na godzinę 15.15, a kolejni rowerzyści wciąż przyjeżdżali pojedynczo i w małych grupach. Nieliczni jeszcze sprawdzali rowery i dopompowywali koła, tłum gęstniał w końcu przestaliśmy się mieścić na placu, ale to już była zaplanowana godzina startu - 15.15. Krótkie przedstawienie trasy rajdu, zasad poruszania się na drodze i pojechaliśmy... Pojechaliśmy ulicą Piłsudskiego w stronę Kotowic, na oddalony o 3 km teren budowy autostrady A2.
 
Pierwszy odcinek rajdu przejechaliśmy spokojnie. Wszyscy jechali razem, rowery szosowe, trekkingowe, rowery miejskie, składaki, rower do jazdy w pozycji horyzontalnej, małe rowerki dziecięce z bocznymi kółkami, dzieci w przyczepkach, rodzice z dziećmi w fotelikach. Nie mogliśmy jechać zbyt szybko. Wśród nas, oprócz doświadczonych rowerzystów jechały także małe dzieci dla których tak długa trasa mogła być bardzo męcząca. Całą grupę prowadziła i zabezpieczała z tyłu Policja i Straż Miejska. Prawie dojechaliśmy na miejsce, kiedy policjant na motocyklu zablokował na wiadukcie ruch z przeciwnej strony i skierował całą kolumnę w lewo, na drogę dojazdową do autostrady.
 
Przed samym wjazdem na autostradę zaplanowaliśmy pierwszy przystanek. Można było odpocząć i zbić się w zwartą kolumnę. Było nas tak dużo, że praktycznie nie mieściliśmy się na drodze dojazdowej. Właśnie wstrzymano na autostradzie ruch ciężarówek. Przywitał nas kierownik budowy pan Andrzej Kaleta ze Strabagu. Przed samym wyruszeniem na następny przystanek poprosił o zjechanie na pobliski parking. Ale skoro pierwsi przekroczyli zieloną bramę wjazdu na autostradę, nikt nie był w stanie zatrzymać Masy Krytycznej. Ruszyliśmy w stronę Koszajca i Moszny, jechaliśmy do szerokiego na przeszło 100 metrów betonowego placu, na punkt poboru opłat. Z przeciwnej strony zerwał się mały wiatr, było lekko pod górkę. Jechało się jednak dobrze, autostrada w tym miejscu ma po 3 pasy ruchu w każdą stronę o asfalcie gładkim jak stół. Wreszcie można było mocniej nacisnąć mocniej na pedały. Wiatr we włosach, szum łańcuchów i przerzutek, bieżniki opon nawijają kolejne metry autostrady. Jechaliśmy całą szerokością, każdy w swoim tempie. Dużo osób robiło zdjęcia, niektórzy kręcili filmy. Minęliśmy 2 samochody malujące białe pasy na jezdni. Prace cały czas trwały, ale autostrada należała do nas.
 
Kolejne 3 kilometry trasy rajdu część rowerzystów przejechała w chwilę, innym zajęło to dłużej. Poczekaliśmy na placu punktu poboru opłat. Kiedy ostatni rowerzyści dojechali na miejsce, już robiliśmy pamiątkowe zdjęcia, większość rozpozna się na zdjęciach umieszczonych w galerii i na naszej stronie na Facebook-u. To półmetek naszego rajdu. Odpoczynek i zaplanowane informacje Policji i wykonawcy budowy. W imieniu Komendy Policji Powiatowej w Pruszkowie głos zabrał starszy sierżant pan Andrzej Tazbir. Zebranym rowerzystom przekazał ważne informacje, opisał zmiany w przepisach ruchu drogowego dotyczące rowerzystów wprowadzone w zeszłym roku. Już można używać przyczepek do przewożenia dzieci, jechać po drodze obok dziecka, w określonych przypadkach wolno jechać po chodniku. Pojęcie "śluz rowerowych" jeszcze na długo pozostanie martwe, ale warto wiedzieć, co czeka nas w przyszłości. Część pań, rowerzystek, robiło sobie pamiątkowe zdjęcia z panem policjantem i jego motocyklem. Potem głos zabrał pan Andrzej Kaleta kierownik budowy ze Strabag-a, wykonawcy budowy autostrady. Budowa autostrady to wielkie przedsięwzięcie, tony przewiezionego kruszywa i mas asfaltowych, setki maszyn i tysiące zatrudnionych osób. Cała budowa ma zostać ukończona do 31 maja 2012 roku. Potem autostradę będzie można zobaczyć tylko z samochodu.
 
Ruszyliśmy w powrotną drogę tą samą trasą. Tym razem było z górki i z wiatrem. Dobrze, bo dzieci już były zmęczone. Po drodze 1 kolizja rowerów, starty nadgarstek i kolano. Pompowanie przebitej dętki jednak nic nie daje. Z pomocą przychodzą panowie ze Strabag-a z dostawczym samochodem i odwożą zepsuty rower i niefortunną rowerzystkę na punkt zjazdu z autostrady w Kotowicach. Dla niej to już niestety koniec rajdu. Nie mamy roweru na wymianę. Kolumna rowerzystów na zjeździe z A2 zatrzymuje się i czeka na ostatnich zjeżdżających. Kilka osób zjechało wcześniej zjazdem na ulicę Biskupicką. Na zjeździe postanowiliśmy policzyć uczestników rajdu. Przewidywaliśmy 120-150 osób, ostrożne szacunki na starcie przekroczyły 200 osób. Policzyliśmy, było nas 419 osób! I to nie licząc wcześniej zjeżdżających z autostrady, nie licząc dzieci w fotelikach.
 
Po zjeździe z autostrady pojechaliśmy na metę do Zespołu Szkół nr 1 przy ul. Piłsudskiego. Już przy szkole piesi na chodnikach przyglądali się ze zdziwieniem, że było było nas tak dużo. Rozciągnięta kolumna jechała, jechała. Rower za rowerem wjechał na teren szkoły. Rozdaliśmy pamiątkowe szprychówki. To już niestety koniec rajdu. Niedosyt wrażeń? 12 kilometrów w rekordowo dużej grupie, na unikalnej trasie - rajd z wjazdem na autostradę. Wspomnienia - bezcenne. Szukajcie znajomych na zdjęciach i filmach z Brwinowskiej Masy Krytycznej.
Poleć to